klasykę polskiej kuchni czas odkurzyć. krupnik to jedna z tych zup, która krwi w moich żyłach nie podgrzewa, jednak dla podtrzymania rodzinnych tradycji, raz na czas można z podrobami powalczyć.
- pół kurczaka
- 30 dkg żołądków drobiowych
- 20 dkg serc drobiowych
- pęczek włoszczyzny
- 5-6 ziemniaków
- ziele angielskie, listek laurowy, ząbek czosnku
- pół szklanki kaszy jęczmiennej perłowej
- 2 łyżki masła
- 3 łyżki śmietany (12 lub 18 %)
- 2 gałązki natki pietruszki
- sól, pieprz, woda
***mięso i podroby płuczę, włoszczyznę obieram, wszystko wrzucam do garnka, dodaję 5 ziarenek ziela, 2 listki laurowe, ząbek czosnku, pół łyżki soli, zalewam ok 3- 3.5 litrami zimnej wody i gotuję na średnim ogniu, aż wszystko zmięknie. ***w międzyczasie przygotowuje kaszę. najpierw płuczę, zalewam 2 szklankami wody, dodaję masło, 2 szczypty soli i gotuję na wolnym ogniu często mieszając, gdy kasza wchłonie całą wodę jest gotowa (uwaga żeby nie przypalić). ***obieram ziemniaki, płucze i kroję w kostkę. ***wyciągam wkładkę z gotowego wywaru (ugotowane mięso i miękkie warzywa), dodaję pokrojone ziemniaki i gotuję aż zmiękną. ***następnie przekładam rozklejoną, miękką kaszę, dodaję co lepsze kawałki mięsa (na serduszka szukam amatora), miękkie warzywa – marchewkę i pietruszkę, zabielam śmietaną, pieprzę i posypuję poszarpaną natką.
krupnik z mojego domu jest delikatny, zabielany śmietaną, lekko kwaskowaty, tak więc amatorom zawiesistych zup nie polecam. współlokator stwierdził, że krupniku to nie przypomina, ja jednak ignorancję jego tłumaczę oparzonym w dzieciństwie gardłem i faktem, że w moim krupniku procentów brak
